Forum Obywatelskiego Rozwoju

2016-09-06

Faworyzowanie jednych sektorów gospodarki kosztem innych, przekazanie  jeszcze większej władzy w ręce polityków i urzędników, głęboka sprzeczność z tym, co rzeczywiście robi rząd, naciągane źródła finansowania – to największe wady tzw. planu wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Paradoks polega na tym, że główne cele „Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju” takie jak rozwój polskich przedsiębiorstw czy podniesienie stopy inwestycji są słuszne. Natomiast proponowany sposób realizacji – fatalny. Strategia zakłada promocję i dotowanie modnych w tej chwili, arbitralnie dobranych firm i branż, na przykład sektora audiowizualnego i kosmicznego. Ani politycy, ani urzędnicy nie są w stanie przewidzieć, które firmy w przyszłości odniosą sukces, więc dotacje uzyskają ci, którzy najsprawniej będą lobbować w ministerstwach i parlamencie. Urzędnicy i politycy, w przeciwieństwie do przedsiębiorców, nie będą ryzykować własnych pieniędzy, więc nawet jeśli źle wybiorą przyszłych championów, to zamiast przyznać się do błędu, dalej będą dotować nietrafione projekty na koszt podatnika.

• Słowo-klucz „wspieranie” jest obecne w Strategii 404 razy. Tyle tylko, że pieniądze na wspieranie wybranych przez rząd firm i sektorów będą pochodzić na przykład z obłożenia wyższymi podatkami sektorów niewspieranych. Co więcej, propozycjom wspierania nie towarzyszy nigdzie analiza kosztów i korzyści – ile będzie kosztowało wsparcie i jakie będą jego skutki? To otwarte zaproszenie do intensywnego lobbingu poszczególnych sektorów, które będą walczyły o wsparcie rządu, kosztem reszty gospodarki.

• Kolejne znaki zapytania dotyczą źródeł finansowania Strategii. Mamy tutaj do czynienia z żonglowaniem pojęciami. W pierwszej prezentacji „Planu na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” była mowa o ponad bilionie złotych na inwestycje. W  obecnej wersji Strategii mowa już nie o inwestycjach, lecz o wydatkach rozwojowych. Zostały do nich niespodziewanie zaliczone m.in. wydatki NFZ i znaczna część wydatków samorządów. Sumowanie tych kwot na przestrzeni 5 lat pozwala uzyskać imponująco wysokie liczby (1,7 biliona zł) i stworzyć całkowicie błędne wrażenie, jakoby na realizację Strategii udało się pozyskać całkiem nowe źródła pieniędzy.

• Lecz, co być może w tej chwili jest najbardziej istotne, cele zawarte w Strategii często są sprzeczne z tym, co robi rząd. W Strategii można na przykład przeczytać o „wzroście oszczędności i inwestycji”. Rząd robi coś zupełnie innego: zadłuża Polaków, żeby pobudzić konsumpcję. Strategia podkreśla „przewidywalność prawa”, a gabinet Beaty Szydło przemyca projekty nowych ustaw ścieżką poselską w ekspresowym tempie. „Zmniejszenie represyjności kontroli”, w praktyce objawia się tym, że rząd otwiera drogę prokuraturze do przejmowania firm. Strategia mówi o poszanowaniu praw akcjonariuszy mniejszościowych, a Ministerstwo Skarbu całkowicie ignoruje ich interesy, podejmując decyzje dotyczące notowanych na giełdzie spółek Skarbu Państwa. To wszystko wygląda tak, jakby Mateusz Morawiecki jednocześnie należał do dwóch rządów z dwoma różnymi, sprzecznymi programami.

• Warto jeszcze wspomnieć o tym, że wielkim nieobecnym Strategii jest prywatyzacja. Polska ma najwyższy wśród krajów OECD udział własności państwowej w gospodarce. Ekonomiści już jakiś czas temu dowiedli, że tak duża rola państwa hamuje rozwój innowacyjności w Polsce, nie mówiąc już o tym, że ma wpływ na słabsze tempo wzrostu naszej gospodarki. Autorzy Strategii doszli widać do wniosku, że samo państwo zmieni na lepsze państwową gospodarkę. A to jest eksperyment, który już przerabialiśmy – zakończył się zupełną porażką ponad ćwierć wieku temu.

Całą treść publikacji znajduje się w załączniku.

Analiza została przesłana również do Ministerstwa Rozwoju w ramach konsultacji społecznych.

Kontakt do autorów:

Aleksander Łaszek
Główny Ekonomista
e-mail: [email protected]

Rafał Trzeciakowski
Ekonomista
e-mail: [email protected]

Karolina Wąsowska
Młodszy Analityk, Prawnik
e-mail: [email protected]