Forum Obywatelskiego Rozwoju

2014-08-27


Krytykujemy subsydiowanie OZE i odgórnie narzucaną politykę klimatyczną – odpowiedź FOR na artykuł Grzegorza Wiśniewskiego
Anna Patrycja Czepiel*

W swoim tekście („Wątpliwe argumenty antyklimatyczne i nieuzasadniony atak na OZE w publikacji think-tanku prof. Balcerowicza”, 16.08.2014 r.) Grzegorz Wiśniewski zarzuca autorom publikacji Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), że pomijają argumenty dowodzące słuszności polityki klimatycznej UE i powołują się na analizy komercyjnych grup interesu („FOR Ostrzega: Unia Europejska zamierza jeszcze bardziej ograniczać polską gospodarkę regulacjami klimatycznymi”, 14.08.2014 r.).

Jednak nie tylko komercyjne instytucje stwierdzają, że polityka klimatyczna UE szkodzi gospodarkom państw członkowskich. Sama Komisja Europejska w 2008 r. oszacowała, że szykowana przez nią polityka klimatyczna – nawet przy uwzględnieniu ulg dla państw o niższym niż średnia unijna poziomie PKB per capita – negatywnie wpłynie na PKB, konsumpcję prywatną i zatrudnienie zwłaszcza w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce, a potem nie wahała się tej polityki wprowadzić. Inną niezależną instytucją, która prognozuje negatywny wpływ polityki klimatycznej UE na zatrudnienie i PKB Polski, jest NBP. Z kolei uznany think-tank OpenEurope mówi o braku pozytywnych efektów tej polityki w Wielkiej Brytanii. Dane potwierdzające, że w Polsce mamy do czynienia z rekordowo wysokim udziałem kosztów energii w wydatkach gospodarstw domowych, też nie zostały wymyślone przez instytucję lobbingową, ale podał je Eurostat.

Fakt, że narzucana przez UE polityka klimatyczna szkodzi wzrostowi polskiej gospodarki nie oznacza, że nie istnieją korzyści z budowania zielonej energii. Na przykład dzięki jej rozwijaniu Polska zyskuje większą niezależność energetyczną od rosyjskiego gazu, co jest istotne zwłaszcza w obecnym kontekście politycznym. Tempo rozwijania OZE i redukcji emisji dwutlenku węgla nie powinno być jednak narzucone odgórnie. Nakaz zbyt szybkiej realizacji powyższych zadań – z czym mamy do czynienia obecnie – szkodzi gospodarce i konsumentom. Pokazuje to obecne i prognozowane tempo wzrostu cen energii dla gospodarstw domowych. Warto przytoczyć także (niezwiązany bezpośrednio z polityką UE) przykład Hiszpanii, gdzie polityka subsydiowania sektora zielonej energii, która kosztowała 28,7 mld euro, sprawiła, że w przeliczeniu na jeden wyprodukowany w ramach wsparcia OZE megawat, pracę straciło ponad 5 osób w innych sektorach gospodarki (ogółem zatrudnienie straciło 110 tys. osób). Nie są to wyniki analiz organizacji przemysłowych, ale Uniwersytetu Króla Jana Karola w Madrycie.

Grzegorz Wiśniewski, jak również Tomasz Ulanowski z „Gazety Wyborczej” (21.08.2014 r.), krytykują także następujący fragment publikacji: „w dodatku wymogi klimatyczne UE zmuszają zarówno rządy, jak i przedsiębiorstwa do wypełniania zaleceń, które nie mają wystarczającego uzasadnienia w naukach przyrodniczych”. Celem krótkiej publikacji „FOR Ostrzega” nie było jednak udowodnienie, że globalne ocieplenie nie jest dziełem człowieka czy przegląd literatury na temat zmian klimatycznych, tylko pokazanie, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest kosztowna i szkodliwa dla wzrostu polskiej gospodarki. Do tego głównego wątku redaktor Ulanowski się nie odnosi.

Za to kontrowersje, jakie wzbudziły wątki poboczne tekstu FOR świadczą o tym, w jak niepewnym otoczeniu poruszają się np. unijni decydenci, jeśli chodzi o wpływ człowieka na zmiany klimatyczne oraz ich wpływ na gospodarkę. Na przykład Matt Ridley z czasopisma „The Spectator”, powołując się na artykuły naukowe, stwierdza, że globalne ocieplenie, niezależnie od jego przyczyn, będzie mieć na gospodarkę wpływ pozytywny: obniży ceny energii i zwiększy wydajność rolnictwa. Jak pisze Patrick Michaels w „Forbesie”, przewaga alarmistycznych publikacji na temat globalnego ocieplenia zaczęła się w latach 70., kiedy naukowcy zajmujący się m.in. meteorologią odkryli, że publikacje prowadzące do dramatycznych wniosków zapewniają ogromne granty rządowe. Tymczasem zmian klimatu nie da się dokładnie przewidzieć: zdarzało się, że dwa zespoły naukowców, korzystając z tych samych danych, doszły do odmiennych wyników. Warto wspomnieć, że niedawno Australijczycy odrzucili podatek od emisji dwutlenku węgla, przekonawszy się, iż do 2100 roku istnienie takiej daniny zmniejszyłoby prognozowany wzrost światowej temperatury jedynie o… 0,004 st. C, podczas gdy koszty poniesione przez firmy i konsumentów byłyby dużo większe.

Według drugiego zarzutu Grzegorza Wiśniewskiego, FOR w publikacji ostrzegającej przed negatywnymi konsekwencjami zaostrzenia polityki klimatycznej UE sprzeciwia się niejako swoim ideałom i, o ironio, wyraża swoje poparcie dla… państwowych molochów węglowych. Jak twierdzi Grzegorz Wiśniewski, dotacje dla wytwórców energii odnawialnej powinny być przez FOR akceptowane, ponieważ: a) są przecież inwestycją w innowacje; b) zmniejszyłyby rolę państwa w sektorze energii; c) w mniej lub bardziej bezpośredni sposób pozytywnie o tego rodzaju państwowym wsparciu wyraża się kilku spośród 50 autorów tekstów zamieszczonych w książce „Odkrywając wolność” (wydawnictwo Znak, ze wstępem Leszka Balcerowicza).

Taka interpretacja publikacji „FOR Ostrzega: Unia Europejska zamierza jeszcze bardziej ograniczać polską gospodarkę regulacjami klimatycznymi” może zaskakiwać. Po pierwsze, w żadnej z publikacji FOR nie można doszukać się krytyki prywatnych inwestycji w innowacje, w tym w OZE. Co innego, gdy są to inwestycje wspierane państwowymi subsydiami – dotyczy to zresztą różnych źródeł energii.

Niedawno prof. Leszek Balcerowicz i FOR krytykowali m.in. umorzenie przez państwo składek do ZUS dla Kompanii Węglowej, które w dodatku miało miejsce w okresie, kiedy równolegle rządzący przejęli prywatne oszczędności z OFE i utrzymali górnicze przywileje emerytalne. Jesteśmy przeciwni dokładaniu pieniędzy do nieefektywnych państwowych spółek węglowych, w których od lat nie udaje się dokonać restrukturyzacji m.in. na skutek tego, że państwo jest ich właścicelem. Krytyka unijnej polityki klimatycznej nie może być utożsamiana ze wspieraniem spółek węglowych. Rola państwa w sektorze energii powinna być zmniejszana poprzez rezygnację z przywilejów dla państwowych spółek i obniżania podatków, a nie za sprawą dotacji.

W swoim tekście Grzegorz Wiśniewski twierdzi, że kilku autorów, których teksty są zawarte w „Odkrywając wolność”, opowiada się za państwowymi subsydiami dla zielonej energii. W przytoczonych cytatach z Andreja Schlejfera czy Vito Tanziego trudno jednak doszukać się poparcia dla wspierania przez państwo czy UE zielonej energii, jeżeli usunie się z tych cytatów komentarze wstawione tam przez Grzegorza Wiśniewskiego. Schlejfer i Tanzi popierają za to prywatną własność i prywatne inwestycje, a więc takie, których nie wspiera subsydiami państwo. Z kolei, świadomie lub nie, zmanipulowany został cytat z Toma Palmera: owszem, myśliciel akceptuje możliwość skoordynowanych działań wielu państw w celu rozwiązywania problemu globalnego ocieplenia, ale zaraz potem dodaje słowa: „gdyby to było zagrożenie rzeczywiste” (s. 927). Potwierdza to tylko, że w obszarze wpływu człowieka na zmiany klimatyczne oraz wpływu tych zmian na życie na Ziemi, cały czas poruszamy się w świecie niepewności.

Cytat w wersji Grzegorza Wiśniewskiego: trzeba pamiętać, że prywatna własność i wymiana rynkowa nie są w stanie rozwiązać wszystkich problemów, na przykład globalne ocieplenie czy redukcja warstwy ozonowej mogą być zagrożeniem dla życia dla całej planecie (a gdy tak było – GW) niebezpieczeństwu mogłoby zaradzić tylko skoordynowane działania wielu państw (dodaje też, że na rynkach można polegać tylko wtedy gdy dają efektywne i sprawiedliwe korzyści – GW).

Cytat w wersji oryginalnej (podkreślenie od autorki): trzeba pamiętać, że prywatna własność i wymiana rynkowa nie są w stanie same przez się rozwiązać wszystkich problemów. Na przykład, czy to globalne ocieplenie, czy redukcja warstwy ozonowej mogą być zagrożeniem dla życia na całej planecie, a gdyby było to zagrożenie rzeczywiste, niebezpieczeństwu mogłyby zaradzić tylko skoordynowane działania wielu państw.

Ponadto, „Odkrywając wolność” nie stanowi dla ekspertów FOR wiążącej wytycznej. Książka ta jest zbiorem tekstów kilkudziesięciu autorów, których poglądy nie są jednowymiarowe, ponieważ antologia stanowi niejako debatę o tym, czym jest wolność gospodarcza i obywatelska. Warto też dodać, że polityka gospodarcza oparta na dotacjach – implikująca wspieranie zielonej energii – krytykowana jest w „Odkrywając wolność” m.in. w tekście Jamesa M. Buchanana, Johna Burtona i Richarda E. Wagnera pt. „Konsekwencje pana Keynesa”.

Co ciekawe, Komisja Europejska (m.in. w dokumentach SWD[2013] 438 i 439) sama zachęca do tego, aby subsydia dla energetyki zostały zredukowane do minimum – nie tylko te szkodzące środowisku, ale także gospodarce. Zatem nie tylko FOR, ale i Komisja (ta sama, która ustala dla państw cele dotyczące rozwoju OZE) sprzeciwia się wspieraniu z budżetu państwa sektora zielonej energii, mimo że jest on innowacyjny.

Według Grzegorza Wiśniewskiego eksperci FOR powinni byli wspomnieć „o korzyściach społecznych i gospodarczych, nawet (…) tych wynikających z przyznanych Polsce darmowych uprawnień do emisji – nb. przeznaczonych de facto w Polsce na dofinansowanie sektora węglowego”. Powyższe zdanie – niezależnie od intencji autora – tylko dowodzi, jak bardzo system „uprawnień do emisji” CO2 jest sztuczny: UE nie tylko wyznacza limity emitowania jednego z podstawowych związków chemicznych, ale oprócz tego darmowe „uprawnienia do emisji” są przeznaczane na wsparcie państwowych spółek węglowych. Gdy prowadziłam kiedyś uczelnianą debatę na temat polityki klimatycznej UE, zapadło mi w pamięć zdanie prof. Piotra Jeżowskiego z SGH, który przyznał, że przedstawiciele ośrodków akademickich ze Stanów Zjednoczonych nawet nie są w stanie wyobrazić sobie, jak może istnieć coś takiego jak „uprawnienia do emisji CO2”…

*Anna Patrycja Czepiel – koordynator programu „Unia Europejska a rozwój” w Forum Obywatelskiego Rozwoju, współautorka publikacji FOR Ostrzega pt. „Unia Europejska zamierza jeszcze bardziej ograniczać polską gospodarkę  regulacjami klimatycznymi”.