Forum Obywatelskiego Rozwoju

2025-03-27

Synteza:

Zakończyły się negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a Mercosur. Niestety jej wejście w życie może zostać opóźnione przez protekcjonistów straszących rzekomą szkodliwością umowy.
Wolny handel przynosi korzyści obu stronom w przypadku tej umowy można mówić o wzroście PKB na poziomie 0,1% w UE i 0,3% w Mercosur.
Umowa jest ważna także z przyczyn geopolitycznych pomoże ograniczyć chińskie wpływy w Ameryce Południowej oraz zwiększy bezpieczeństwo dostaw surowców krytycznych.
Na wolnym handlu może skorzystać także planeta szacuje się, że umowa doprowadzi do zmniejszenia intensywności emisji w tworzeniu PKB, a także zobliguje kraje Mercosur do przestrzegania porozumienia paryskiego.
Tymczasem rząd Donalda Tuska oraz główni kandydaci na prezydenta jak Rafał Trzaskowski, Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen sprzeciwiają się umowie.

Po 25 latach zakończono negocjacje nad umową handlową pomiędzy Unią Europejską a Mercosur – grupą krajów Ameryki Południowej. Ma ona znacznie zliberalizować handel między krajami tych wspólnot przez zniesienie ceł na 91% dóbr, obniżenie pozostałych oraz eliminację barier pozataryfowych. Co więcej, zgodnie z umową europejskie normy sanitarne i fitosanitarne mają dotyczyć także południowo-amerykańskich produktów, jeśli te mają być dopuszczone do unijnego rynku. Dodatkowo, jej ważnym elementem mają być postulaty wynikające z porozumienia paryskiego. Jeżeli umowa wejdzie w życie, pozwoli na wolny handel pomiędzy krajami liczącymi łącznie 800 mln osób, tworząc szansę na powstrzymanie slowbalizacji i procesu zamykania rynków przed zagraniczną konkurencją. Niestety, umowie sprzeciwiają się grupy interesu z rolnikami na czele oraz prawicowi i lewicowi populiści, do których dołączyli też polityczni liderzy pokroju Donalda Tuska i Emmanuela Macrona. Umowa z Mercosur jest potrzebna – skorzystają na niej europejscy konsumenci oraz przedsiębiorcy. Ma też duże znaczenie w kontekście obecnych tarć na arenie międzynarodowej, gdyż pozwoli osłabić chińskie wpływy w krajach Ameryki Południowej. Ze względu na podkreślenie roli zobowiązań klimatycznych lęki dotyczące kwestii środowiskowych wydają się przesadzone.

Jak zauważa Intergovernmental Panelon Climate Change (IPCC), umowy handlowe zawierające klauzule klimatyczne mogą pomóc w globalnej redukcji gazów cieplarnianych. Z tych właśnie trzech perspektyw (gospodarki, bezpieczeństwa i klimatu) zostanie tutaj przeanalizowana umowa UE-Mercosur.

Na wolnym handlu zyskują wszystkie strony

Ekonomiści rzadko zgadzają się w sprawach polityki gospodarczej. Od tej reguły istnieją jednak wyjątki. Jedną z kwestii, w której panuje wśród nich niemal jednomyślność, jest handel międzynarodowy: znacząca większość z nich uważa, że wolny handel przynosi korzyści.

Jednocześnie w tematach, w których ekonomiści są zgodni, rzadko się ich słucha. Głośny sprzeciw wobec wolnego handlu pojawia się niemal przy każdej nowej umowie handlowej. Przed omówieniem skutków samej umowy z Mercosur warto przypomnieć inną, w przypadku której padały podobne argumenty. W 2016 roku europejscy populiści i protekcjoniści (w przypadku Polski: rolnicy, Partia Razem oraz Kukiz’15) protestowali przeciwko Comprehensive Economic and Trade Agreement (CETA).

CETA miała w znacznym stopniu zliberalizować handel pomiędzy Unią Europejską a Kanadą. Straszono wtedy upadkiem unijnego rolnictwa czy zdominowaniem Europy przez Kanadę. Jak się okazało, lęki te nie znalazły żadnego potwierdzenia w rzeczywistości – na umowie skorzystały obie strony, a niektóre europejskie branże znacząco zwiększyły swój eksport. Po pięciu latach obowiązywania umowy eksport polskiego młynarstwa do Kanady wzrósł o 1065% . Analiza zmian, jakie zaszły przez pięć lat obowiązywania umowy, pokazuje, że wzrost eksportu z UE do Kanady był znacznie szybszy niż do innych krajów (wykres1). Dodatkowo, umowa ta zwiększyła bezpieczeństwo Europy. Dzięki CETA wzrosła współpraca w zakresie surowców krytycznych.

Podobnych efektów należy się spodziewać po wejściu w życie umowy UE-Mercosur. Pozwoli ona na zwiększenie wzrostu gospodarczego, a także zaoszczędzi europejskim firmom 4 mld euro dzięki zmniejszeniu barier handlowych. Według ekonomistów związanych z London School of Economics umowa doprowadzi do wzrostu PKB obu partnerów – o 0,1% w przypadku UE i o 0,3% w Mercosur do 2032 roku. Korzyści będą oczywiście nierównomierne w poszczególnych krajach i branżach – dla przykładu Holandia ma zyskać 0,03% PKB do 2035 roku, a w przypadku Hiszpanii będzie to 0,23% PKB.

Nie powinniśmy popadać także w merkantylistyczne lęki dotyczące tzw. pogorszenia bilansu handlowego UE – w ostatnich latach UE zwykle miała nadwyżki w handlu z krajami Mercosur (wykres 2), a ponadto kraje te odpowiadają obecnie za jedynie 2% wymiany zewnętrznej UE (wykres 3). Co więcej, wbrew wielu narracjom, deficyty handlowe nie są czymś złym. Ludzie na podstawie prostych intuicji mogą wiązać deficyt handlowy ze stratą gospodarczą. Rzecz w tym, że jest wręcz przeciwnie, a import może wspierać wzrost gospodarczy. Nie powinniśmy się obawiać, że umowa doprowadzi do bardzo drastycznych zmian, ponieważ handel z krajami Mercosur może zastąpić wymianę z ryzykownymi partnerami jak np. Chiny czy niestabilne kraje Afryki.

Podobnie jak w przypadku CETA pojawiają się lęki o polskie i europejskie rolnictwo. Populiści, rolnicy czy ministrowie rolnictwa poszczególnych krajów UE chcą zablokować umowę. W swojej argumentacji posługują się jednak mitami, które trzeba demaskować i zwalczać. Należy na początku zaznaczyć, że importowane produkty rolno-spożywcze mają spełniać te same normy sanitarne co europejskie, a umowa zawiera też klauzule klimatyczne, co wyrównuje częściowo konkurencję pomiędzy rolnikami południowoamerykańskimi i europejskimi. Co więcej, liberalizacja handlu w zakresie produktów rolno-spożywczych nie będzie tak wielka, jak w przypadku innych branż – europejscy rolnicy dalej będą chronieni kontyngentami czy cłami. To prawda, że europejskie rolnictwo znajduje się w gorszym położeniu niż inne sektory – trudno będzie konkurować z o wiele tańszym rolnictwem z Ameryki Południowej. Jednocześnie umowa z krajami Mercosur otwiera możliwości zwiększenia eksportu przetworzonych produktów spożywczych, a także zaoszczędzenia na hodowli zwierząt dzięki niższym cenom pasz. Do tego pozwoli obu wykorzystać swoje przewagi komparatywne, co przyniesie wzrost jakości życia na dwóch kontynentach.

Co więcej, w przypadku Polski umowa być też bodźcem do zmian na rynku pracy i w rolnictwie. Polskie rolnictwo od lat boryka się z nadmiernym zatrudnieniem i słabą wydajnością. Polska jest czwartym krajem UE pod względem zatrudnienia w rolnictwie, a odsetek ten jest dwa razy większy od średniej unijnej. Mimo że w 2022 roku rolnicy stanowili aż 8,5% pracujących, wytworzyli oni jedynie 3% PKB. Jeżeli rzeczywiście umowa UE z grupą Mercosur miałaby zniszczyć polskie rolnictwo, część zatrudnionych mogłaby wykorzystać swoją pracę znacznie produktywniej. Politycy, na szczeblu krajowym i unijnym, zamiast utrzymywać dopłatami i regulacjami rolnictwo w niekonkurencyjnym stanie, powinni mieć odwagę powiedzieć wprost, że rolnictwo potrzebuje liberalizacji. Jak dobrze pokazuje przykład Nowej Zelandii, wolnościowe reformy w zakresie rolnictwa mogą bardzo pomóc poprawić wydajność tego sektora.

Nawet jeśli niewielka część mieszkańców miałaby ponieść nieznaczne straty w związku z utratą uprzywilejowanej pozycji, większość obywateli i tak na umowie skorzysta. Należy też odnotować, że skorzystają przede wszystkim najbiedniejsi. Badania wskazują, że ze względu na zwiększenie handlu międzynarodowego właśnie siła nabywcza osób w dziesiątym percentylu dochodów zwiększa się najbardziej – w przypadku Polski jest to nawet 61%. Najbogatsi również czerpią korzyści z wolnego handlu, ale nie w takim stopniu. W Polsce ich siła nabywcza wzrasta o 23%. Biorąc pod uwagę fakt, że przeciwko umowie są politycy z Partii Razem, należy odnotować jeszcze jeden aspekt – w latach 1950–2014 wolny handel zwiększył czas wolny pracowników o 19 do 91 godzin. Jeśli lewicowcy chcą, żeby Polacy mniej prac-wali, to zamiast proponować populistyczne rozwiązania oparte na skracaniu ustawowego czasu pracy, powinni dołączyć do frontu walki o wolny handel.

Co najważniejsze, umowa UE z krajami Mercosur zwiększy po prostu wybór – zarówno dla konsumentów, jak i dla producentów. Ci pierwsi będą mogli w ramach własnego rozumu ocenić, czy wolą kupić polski, francuski, czy może argentyński. Również przedsiębiorcy ucieszą się ze zwiększonego pola wyboru – w dobie zawirowań łańcuchów dostaw warto mieć dostęp do alternatyw.

W dzisiejszym świecie potrzebne nam są nowe umowy handlowe

Podpisanie umowy pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur nabiera też poważnego znaczenia politycznego. W czasach slowbalizacji umowa handlowa łącząca dwa kontynenty daje szansę, że gospodarki zaczną się otwierać gospodarek na nowo. Wykres 6 dobitnie wskazuje na przystopowanie proces utworzenia światowej gospodarki. Niestety rządy nie ułatwiają odwrócenia tego procesu – unikają zawierania nowych umów handlowych i wybierają protekcjonistyczne interwencje.

Dani Rodrik uważa, że odejście od wolnego handlu to efekt nie protekcjonizmu, lecz geopolityki. W takim podejściu do tematu widać błędne założenie – wolny handel może być wszak elementem uprawiania stosunków międzynarodowych i rywalizacji mocarstw. Tak też jest w przypadku umowy pomiędzy UE a Mercosur, co zauważają liczni analitycy. Jeśli chcemy, aby UE więcej znaczyła na arenie międzynarodowej w dobie protekcjonizmu oraz rywalizacji między Zachodem a Chinami, konieczne jest podpisanie tej umowy. Może ona nam dać nowych potencjalnych sojuszników, pomoże uniezależnić się od Chin i przede wszystkim zwiększy zakres dostępnych łańcuchów dostaw. Tyler Cowen wskazał, że liberalni kosmopolici również powinni myśleć o bezpieczeństwie globalnych łańcuchów dostaw. Według niego nie powinni popadać od razu w neomerkantylistyczne marzenia o produkcji krajowej, lecz muszą dostrzec skalę złożoności, której nie sposób ogarnąć i zaplanować. Pod tym względem umowa może zwiększyć bezpieczeństwo – mniej będziemy polegali na produktach z jednego źródła i zwiększymy pole wyboru dostawców. W tym obszarze zauważa się szczególną rolę umowy – kraje Mercosur mają dostęp do wielu surowców, które są kluczowe dla transformacji energetycznej i tworzenia nowoczesnej gospodarki. Zacieśnienie współpracy z krajami Mercosur może pomóc uwolnić się częściowo od zależności od Chin i Rosji na rzecz bliższych nam politycznie państw grupy Mercosur (wykres 7).

Nie tylko te Chiny i Rosja są problematyczne – dla przykładu 36% unijnego wykorzystania tantalu pochodzi z Demokratycznej Re-publiki Konga, podczas gdy Brazylia jest trzecim największym wydobywcą tego surowca. Wzmocnienie współpracy gospodarczej pomoże w przeniesieniu przynajmniej części dostaw z mniej stabilnych krajów do pewniejszych. Nie należy też zapominać, że umowa ta jest okazją do zwiększenia obecności europejskiej w Ameryce Łacińskiej – zarówno przez relacje czysto gospodarcze, jak i przez rozszerzanie współpracy politycznej. Jest to niezwykle wartościowy cel, ponieważ pozostałe kraje Ameryki Łacińskiej również mogą wspomóc europejskie starania o uniezależnienie się od Chin i zwiększenie importu surowców krytycznych z innych regionów.

Zacieśnianie współpracy pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur ma też inny wymiar – oprócz bezpieczeństwa stricte gospodarczego może zwiększyć także bezpieczeństwo polityczne.

Niektórzy wskazują, że współcześnie mamy do czynienia z zimną wojną. Europa potrzebuje więc poszerzenia listy swoich sojuszników i większej samodzielności w kreowaniu polityki zagranicznej. Prezydentura Donalda Trumpa może przysporzyć UE poważnych kłopotów, jednak właśnie współpraca z krajami Mercosur wzmocniłaby pozycję Europy na świecie. Chiny wykorzystały lata nieuwagi Zachodu i zwiększyły swoje wpływy w Ameryce Południowej, jednak po podpisaniu umowy UE mogłaby zyskać na znaczeniu w tamtym rejonie (wykres 8).

Jest to tyle istotne, że Chiny eksportują do Ameryki Łacińskiej nie tylko produktów, ale też praktyki władzy. W efekcie pogorszyła się jakość demokracji w krajach Ameryki Łacińskiej. Chiny, zacieśniając współpracę ekonomiczną, często w kluczowych obszarach, montują swoją aparaturę polityczną. Partnerzy Chin będą się na nich wzorowali nie tylko pod względem polityki wewnętrznej, ale także na arenie międzynarodowej. Chiny od lat poszukują „przyjaciół” także w Ameryce Południowej, którzy wesprą je w budowaniu nowego porządku światowego. Bailey, Stezhnev i Voeten stworzyli miarę „geopolitycznego dystansu”, która opiera się na wyliczeniu idealnych punktów na podstawie głosowań w Organizacji Narodów Zjednoczonych – im większy wynik, tym większy dystans geopolityczny pomiędzy krajami. Na podstawie ich analizy można zauważyć, żenajwiększe kraje grupy Mercosur już teraz są dość blisko Chin (wykres 9).

Tymczasem dystans geopolityczny z Niemcami powiększył się od 2000 roku. Jest to kolejny argument za zacieśnieniem współpracy pomiędzy UE a Mercosur. Od setek lat ekonomiści i myśliciele od Monteskiusza i Immanuela Kanta, przez Friedricha Hayeka i Ludwiga von Misesa, po współczesnych nam Johana Norberga i Toma Palmera, widzieli w wolnym handlu i globalizacji szansę na zgodę między krajami i pokój. Obecnie wielu ekonomistów zauważa, że handel międzynarodowy uwarunkowany jest powiązaniami politycznymi, jednocześnie nie poświęcają oni aż tak dużo uwagi temu, jak handel kształtuje ład światowy. Niemniej część badań powinna nas napawać optymizmem – zwiększenie współpracy gospodarczej powoduje również zacieśnienie relacji politycznych. Kiedy kraje są od siebie bardziej zależne, częściej działają na rzecz siebie nawzajem. Co więcej, zwiększenie roli UE w Ameryce Południowej mogłoby pomóc w odwróceniu antydemokratycznych zmian dokonanych tam przez Chiny. Jak się okazuje, zwiększona integracja pomiędzy demokracjami umacnia system demokratyczny. Przeprowadzone przez Tabelliniego oraz Magistrettiego rozważania powinny nas ukierunkować na szeroką obecność w krajach Mercosur i eksportowanie tam dóbr kulturowych i konsumenckich – to właśnie za ich pomocą eksportuje się demokrację.

Również ze względu na bezpieczeństwo UE szybkie podpisanie umowy wydaje się być koniecznością. W obecnych czasach, kiedy prezydentem hegemona, jakim są Stany Zjednoczone, jest zdeklarowany protekcjonista, warto pokazać inne rozwiązanie, jakim jest wolny handel. Jak zostało to wykazane w po-przedniej części, przyniesie on korzyści obu stronom. Co więcej, nie będą to korzyści jedynie ekonomiczne, ale też polityczne w obszarze bezpieczeństwa czy lepszej jakości instytucji. Europa po prostu potrzebuje wielu surowców, a kraje grupy Mercosur wydają się dobrymi i stabilnymi partnerami w porównaniu do innych dostawców. Wreszcie zacieśnienie relacji pomoże mieszkańcom Argentyny, Brazylii, Urugwaju i Paragwaju ograniczyć wpływy obcych reżimów z chińskim na czele i żyć w zdrowszych demokracjach. To zaleta również dla Europy – oprócz realizowania humanitarnych celów zyska także demokratycznych partnerów.

Planeta też może zyskać

Istnieje jeszcze jeden wymiar, w którym umowa pomiędzy UE a Mercosur jest niepotrzebnie demonizowana – wpływ na klimat. Zieloni oraz inni lewicowcy opowiadają się przeciwko umowie, argumentując, że rzekomo będzie ona mieć negatywny wpływ na klimat i niszczyć środowisko. Umowa zawiera jednak klauzule klimatyczne – kraje mają być zobligowane do przestrzegania porozumienia paryskiego. Pojawiają się jednak głosy, że są one niewystarczające i problematyczne – jeśli jeden kraj wypowie porozumienie paryskie, trudno będzie wyciągnąć wobec niego konsekwencje. Biorąc pod uwagę bardziej zniuansowane kwestie, jak skłonność do populizmu i głoszenia antynaukowych poglądów o klimacie w Ameryce Południowej, klauzulę klimatyczną należy ocenić ambiwalentnie. Z jednej strony w pewnym stopniu obliguje ona poszczególne rządy do podjęcia proklimatycznych działań. Patrząc jednak z drugiej strony, wydaje się ona niewystarczająca i warta uzupełniania o kary w przypadku braku działań. Mankamenty te nie są jednak dobrym argumentem za odrzuceniem całej umowy a za poprawami. Jaki będzie wpływ umowy na klimat oraz emisje gazów cieplarnianych? Tu zdania są podzielone. Przytoczony na początku raport IPCC wskazuje na zróżnicowany wpływ handlu międzynarodowego na emisje i zaznacza, że klauzule środowiskowe mogą pomóc w redukcji emisji. Jedno z nowszych badań wykazuje, że Regionalne Kompleksowe Partnerstwo Gospodarcze doprowadzi do znacznego zwiększenia emisji dwutlenku węgla. Autorzy wskazują jednak na możliwość obniżenia emisji przez rozwój technologiczny. Nie omawiają jednak roli klauzul klimatycznych oraz środowiskowych. Jak się okazuje, zapisy środowiskowe w regionalnych umowach handlowych mają istotny statystycznie wpływ na emisje gazów cieplarnianych – obniżając je. Zakaria Sorgho i Joe Tharakan zbadali wpływ umów o preferencyjnym handlu, dzieląc klauzule na klimatyczne oraz obejmujące inne kwestie środowiskowe. Te pierwsze dotyczą bezpośrednio emisji gazów cieplarnianych, te drugie z kolei dotyczą zagadnień jak bioróżnorodność, gospodarka wodna itp. Wykazują oni, że umowa z zapisami środowiskowymi powinny uwzględniać cele klimatyczne, ponieważ w ten sposób skutecznie można redukować emisje gazów cieplarnianych. Według ich obliczeń wprowadzenie klauzul klimatycznych pozwala zmniejszyć emisje per capita o 1,8% w przypadku dwutlenku węgla, 1,1% w przypadku metanu i o 2,1% w przypadku podtlenku azotu. Zanim przejdziemy do omówienia prognoz dotyczących wpływu podpisania umowy na klimat, warto jest przeanalizować stan aktualny. Obecnie nie sposób porównać skalę emisji całej UE do grupy Mercosur –są one prawie czterokrotnie większe, mimo że populacja UE jest tylko o ok. połowę większa niż populacja krajów Mercosur. Pod względem emisji na mieszkańca Unia Europejska oraz Polska – enfant terrible unijnej transformacji klimatycznej – prezentują się znacznie gorzej niż kraje Mercosur (wykres 10).

W przypadku latynoskich krajów możliwe jest zjawisko środowiskowej krzywej Kuznetsa – według której emisje najpierw rosną wraz ze wzrostem gospodarczym, a następnie spadają po przekroczeniu pewnego poziomu dochodów. Jednocześnie widać też polityczne uwarunkowania tego procesu – w przypadku Brazylii emisje wzrosły w czasie rządów Jaira Bolsonaro, który nie krył swoich poglądów na temat zmian klimatu. Istnieje ryzyko, że w przypadku Argentyny pod rządami Mileiego będzie podobnie. Pocieszać może jednak fakt, że będzie on przynajmniej zobowiązany do przestrzegania porozumienia paryskiego oraz w pewnym stopniu uzależniony od unijnej polityki. Warto też kibicować ambitnym planom Mileiego w zakresie zwiększenia mocy generowanej przez atom. W razie podjęcia antyklimatycznych polityk, może być to pewne światełko w tunelu.

Kiedy spojrzy się na związki między wzrostem gospodarczym a emisją gazów cieplarnianych (wykres 11), można zauważyć pewien potencjał. W Polsce (w dużym stopniu) oraz w UE wystąpiło zjawisko „decouplingu” – oddzielenia wzrostu gospodarczego od emisji. Niemniej w przypadku krajów Mercosur zjawisko to nie jest jeszcze tak silne. – szczególnie Brazylia jest gospodarką intensywną pod względem emisji gazów cieplarnianych. Chociaż trend jest malejący (w długim okresie kraje te zmniejszają emisyjność swoich gospodarek), jest on zbyt wolny i niestabilny. Jak pokazują wcześniejsze doświadczenia, proces ten może być odwrócony zmianą polityki. W tym zakresie współpraca pomiędzy blokami może okazać się pomocna – bloki mogą się nawzajem od siebie uczyć i wprowadzać zielone rozwiązania. Poszczególne kraje stanowczo różnią się w zakresie swoich profili emisji (tabela 1).

Wynika to z różnic zarówno w uwarunkowaniach środowiskowych krajów, jak i między samymi gospodarkami, np. większej roli rolnic-twa w Ameryce Południowej. Jest to jednak okazja do eksportowania różnych rozwiązań, które poprawiają wyniki oraz są przyjazne środowisku jak np. wykorzystanie nowoczesnych technologii w rolnictwie. Nie powinniśmy się też przesadnie bać śladu węglowego pochodzącego z importu – handel pomiędzy UE a Chinami doprowadził do rozwoju zielonych technologii chińskich eksporterów. Można liczyć, że stanie się tak ponownie, zwłaszcza że europejskim konsumentom zależy na środowiskowych aspektach kupowanych produktów, a działania przedsiębiorców mogą jednocześnie być korzystne dla portfeli konsumentów i planety.

Przeprowadzane symulacje póki co wskazują na dość mieszany wpływ na klimat. Dla przykładu, Lattore, Yonezawa i Olekseyuk wykazują, że po 16 latach od wprowadzenia umowy oba regiony mają emitować o 0,14% więcej dwutlenku węgla. Autorzy ci pozostają jednak optymistami – zauważają oni, że PKB ma wzrosnąć o 0,17%, co oznacza poprawę pod względem emisji na PKB. Jak zaznaczają, poprawa będzie globalna, ponieważ emisje wzrosną o 0,01%, a PKB o 0,03%. Może być to nazwane połowicznym sukcesem, jednak nie badają oni wpływu unijnych polityk klimatycznych oraz nie mogą oszacować zmian, jakie się dokonają. Wzrost gospodarczy może przełożyć się na innowacje, które w przyszłości pomogą doprowadzić do zeroemisyjnej gospodarki. Nieco bardziej sceptycznie podchodzą do tematu Mercado Córdova, Jesús Alberto i Yoonmo Koo – według ich obliczeń w przypadku dużej liberalizacji handlowej emisje mają wzrosnąć o 0,31%, co będzie wynikać głównie ze zmian w wykorzystaniu ziemi. Niemniej wątek ten jest złożony, ponieważ wykorzystanie gruntów mogłoby rosnąć niezależnie od podpisania umowy. Z kolei relacje wynikające z zacieśnienia współpracy mogą przysłużyć się także ochronie środowiska. Podobnie sprawę widzą ekonomiści Banku Hiszpanii, którzy prognozują niewielki wzrost emisji dwutlenku węgla, ale zauważają też, że klauzule klimatyczne mogą nawet doprowadzić do obniżenia emisji w krajach Mercosur. Również eksperci z London School of Economics twierdzą, że umowa może poprawić intensywność emisji gospodarek. Według nich to zjawisko wystąpi w UE i Paragwaju. Z kolei w Brazylii, Argentynie i Urugwaju intensywność ma wzrosnąć. Należy zaznaczyć, że prognozy w zakresie wpływu na klimat i środowisko są obarczone dużym ryzykiem, zwłaszcza jeśli mówimy o krajach Ameryki, gdzie metan i podtlenek azotu mają duży udział w emisjach gazów cieplarnianych. Co więcej, wiele czynników może wpłynąć na przekazywanie gazów do atmosfery. Niemniej, umowa pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur może wzmocnić czynniki odpowiedzialne za redukcję. Nałoży na poszczególnych polityków oraz przedsiębiorstwa zobowiązania, które będą skłaniały ich do wybierania bardziej ekologicznych rozwiązań. Biorąc pod uwagę fakt, że badania często wykazywały zmniejszenie intensywności gospodarek, należy pozostać optymistą. Nawet jeśli umowa ma obecnie wady, nie powinna być odrzucona. Jeśli okaże się to potrzebne, możemy w przyszłości postawić ambitniejsze cele klimatyczne

Podsumowanie

Przy tylu zaletach nieodpowiedzialnym działaniem jest dalsze opóźnianie umowy pomiędzy UE a krajami Mercosur. Biorąc pod uwagę tylko korzyści gospodarcze, powinniśmy zignorować roszczenia grup interesu z rolnikami na czele. Na umowie skorzystają obywatele obu bloków, szczególnie ci najbiedniejsi. W obecnych warunkach, kiedy sytuacja na świecie jest coraz bardziej napięta, a konflikt Zachodu i Chin przybiera na sile, konieczne jest zwiększenie wpływów europejskich w Ameryce Południowej, co umowa ułatwi. Co więcej, umowa ta zwiększy też bezpieczeństwo łańcuchów dostaw, szczególnie w zakresie surowców krytycznych potrzebnych nowoczesnym gospodarkom. Również z pobudek ekologicznych na-leży poprzeć stworzenie tak wielkiej strefy wolnego handlu – według prognoz ma zmniejszyć się emisyjność w relacji do PKB. Do tego należy oczekiwać rozwoju zielonych technologii ze strony południowoamerykańskich eksporterów. Można obawiać się zmian politycznych w Ameryce Południowej, które nie będą sprzyjały środowisku, jednak umowa pozwoli UE skuteczniej wpływać na politykę klimatyczną krajów Mercosur. W świetle tych informacji trzeba wprost stwierdzić, że podpisanie tej umowy jest koniecznością, a dalsze jej opóźnianie jest krótkowzroczne i szkodliwe dla Europy. W dobie powszechnego protekcjonizmu, stworzenie tak wielkiej strefy wolnego handlu powinno dać wiatr w żagle rozsądnym rozwiązaniom. Rozwiązaniom, które przywrócą wolny handel, na którym korzystają wszyscy uczestnicy.

Kontakt do autora:

Mateusz Michnik
Analityk ekonomiczny
[email protected]