Forum Obywatelskiego Rozwoju

2016-04-11

Połowa z biliona złotych, które w ramach Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (tzw. „planu Morawieckiego”) chce zainwestować rząd Beaty Szydło w ramach tworzenia „silnej polskiej gospodarki”, to po prostu zagwarantowane Polsce w 2013 r. fundusze unijne na lata 2014-2020, które i tak zostałyby wydane bez względu na to, czy „plan Morawieckiego” by powstał. Rząd wprowadza więc opinię publiczną w błąd, przedstawiając zwykły harmonogram wydawania unijnych pieniędzy jako coś nowego i szczególnego. Zabieg taki stosował zresztą wcześniej rząd Donalda Tuska. Jednak szczególna rola funduszy unijnych w „planie Morawieckiego” to nie tylko komunikacyjna manipulacja. Jest to także błąd merytoryczny. Zasady wydawania unijnych funduszy zostały bowiem szczegółowo ustalone przez Polskę z Komisją Europejską w styczniu 2015 r. „Podporządkowanie funduszy celom Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, czego chce Morawiecki, oznacza rozpoczęcie kolejnych żmudnych negocjacji z Komisją Europejską. Wątpliwe, aby rząd planował zdecydować się na coś takiego, ponieważ opóźniłoby to uruchomienie funduszy nawet o rok, a uzyskanie zgody KE na dokonanie dużych, upolitycznionych zmian w obecnych raczej apolitycznych programach operacyjnych jest bardzo niepewne. Sposobem na dopasowanie funduszy europejskich pod cele „planu Morawieckiego” pozostaje zatem nieetyczne wpływanie przedstawicieli rządu na wyniki konkursów o unijne wsparcie.

Manipulacja w „planie Morawieckiego”

Według Mateusza Morawieckiego, szefa Ministerstwa Rozwoju, w realizację tzw. Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju do 2020 roku zostanie zaangażowany około 1 bilion złotych, z czego 480 mld zł mają stanowić „fundusze UE wraz z wkładem własnym” .

Można zatem stwierdzić, że plan Morawieckiego stoi jak na razie funduszami unijnymi. Czy tak powinno być?

Fundusze unijne to pieniądze, które i tak zostałyby wydane, bez względu na (pseudo)rozwojowe plany prezentowane przez polityków. Przedstawienie przez rząd wydatkowania funduszy unijnych jako swoich własnych zasług jest pokusą, której przed Morawieckim nie oparł się także Donald Tusk. Kiedy w 2013 roku Tusk podsumowywał 2 lata swojego drugiego rządu, z dumą mówił o planie zainwestowania 800 mld zł w polską gospodarkę do roku 2015 . Jak się okazało, za tą kwotą w dużej mierze kryły się zagwarantowane dla Polski fundusze unijne. Co więcej, rząd Tuska na utworzonej z okazji drugich urodzin rządu stronie przedstawił wtedy jako własny sukces fakt, że „fundusze unijne zmieniają Polskę: w ciągu ostatnich 2 lat podpisano 28 219 umów na inwestycje za ponad 100 mld zł” .

Podobny zabieg stosuje Morawiecki. Jego „plan”, rzekomo wprowadzający coś nowego, opiera się głównie na funduszach unijnych, których wysokość ustalona została w 2013 roku, a sposób wydatkowania na początku roku 2015, jeszcze zanim powstał obecny rząd. Co innego, gdyby Morawiecki oraz pozostali ministrowie gabinetu Szydło rzeczywiście tworzyli od  zera plan wydawania środków, wpisując go w jakąś wymyśloną przez siebie szerszą strategię rozwoju. Jednak na tym etapie jest na to za późno. Jako kluczowy element planu Morawieckiego w jego części „kapitał dla rozwoju” widnieje po prostu „aktywacja środków europejskich” z  nowej perspektywy w pierwszej połowie 2016 r., do czego doszłoby bez planu Morawieckiego. Można jednak znaleźć jeszcze bardziej jaskrawe przykłady wprowadzania odbiorców w błąd: Morawiecki w swoim planie przedstawia poszczególne zasady wydawania unijnych środków jako stworzone przez obecny gabinet, podczas gdy są to zasady ustalone przez poprzedników: „trzykrotnie większy udział instrumentów zwrotnych” i „zintegrowane programy rozwoju branż i obszarów” są prezentowane jako „nowe [w domyśle: stworzone przez Morawieckiego] mechanizmy zwiększenia efektywności” wydawania unijnych pieniędzy. Tak samo jest z  przedstawionym w planie Morawieckiego ich „ukierunkowaniem na nowe czynniki konkurencyjności tj. innowacje,  przedsiębiorstwa, niskoemisyjna gospodarka” – są to cechy programów operacyjnych na lata 2014-2020, zaakceptowanych przed powstaniem rządu Beaty Szydło. (Czytaj dalej>>)