Forum Obywatelskiego Rozwoju

2023-11-09

Wiele wskazuje na to, że nowa parlamentarna większość będzie mogła wybrać premiera dopiero w grudniu, a przyszły Sejm będzie musiał kontynuować prace nad ustawą budżetową zgłoszoną przez rząd PiS w sierpniu, choć ta jest wybrakowana oraz pod wieloma względami problematyczna.

Pojawia się bowiem problem interpretacji zasady dyskontynuacji prac parlamentarnych w przypadku projektu ustawy budżetowe. Możliwe są dwa scenariusze – pierwszy, w ramach którego nowy rząd wnosi nowy projekt ustawy budżetowej, a parlament ma cztery miesiące na prace nad nią i jej uchwalenie, i drugi, który by oznaczał konieczność kontynuacji prac nad ustawą rządu PiS i uchwalenia jej do 29 stycznia 2024 roku.

Z tego powodu przyglądamy się bliżej największym zagrożeniom związanym z budżetem na przyszły rok, takim jak wysoki deficyt, rosnące koszty obsługi zadłużenia, wydatki pozabudżetowe, nader optymistyczne założenia oraz towarzyszący przyszłorocznemu budżetowi chaos informacyjny.

Problem 1: ogromny deficyt
Jak przyznała sama ministra finansów Magdalena Rzeczkowska, Polska może zostać objęta przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu, która zaczyna być stosowana po przekroczeniu deficytu na poziomie 3% PKB. Procedura nadmiernego deficytu wymoże na nowym rządzie przedstawienie planu naprawczego finansów publicznych, który zakładałby zahamowanie wzrostu wydatków publicznych. Jeszcze wiosną 2023 roku Komisja Europejska prognozowała dla Polski deficyt finansów publicznych na 2024 rok na poziomie 3,7% PKB, w tym samym czasie Ministerstwo Finansów szacowało, że deficyt wyniesie 3,4% PKB. Jak wynika z sierpniowego projektu ustawy budżetowej, deficyt ma być o 1,1 p.p. wyższy, czyli wyniesie 4,5% PKB. Jesienna prognoza Komisji Europejskiej może więc wskazać jeszcze gorszy wynik. Instytut Finansów Publicznych obliczył, że deficyt w 2024 roku może wynieść nawet 5,4% PKB. Według październikowej prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego wysoki deficyt finansów publicznych ma się utrzymywać też w kolejnych latach – do 2028 roku będzie wynosić powyżej 4% PKB. To wszystko oznacza, że nowy rząd nie będzie miał przestrzeni na nowe wydatki publiczne albo zwiększanie dotychczasowych, chyba że zdecyduje się na podwyżki podatków albo na zmniejszenie innych wydatków, np. na transfery albo na zbrojenia.

Pełna treść publikacji znajduje się w pliku do pobrania poniżej.


Kontakt do autora:

Mateusz Michnik, młodszy analityk ekonomiczny FOR
[email protected]