Forum Obywatelskiego Rozwoju

2016-04-20

Tematem nowej analizy Centrum für Europäische Politik jest pomysł Komisji Europejskiej, który ma na celu ułatwienie życia osobom korzystającym z internetowych platform do słuchania muzyki i radia oraz oglądania telewizji i filmów. Bruksela chce, aby tego rodzaju internetowe subskrypcje, wykupione w jednym unijnym państwie, były dostępne dla konsumenta niezależnie od kraju UE, w jakim ta osoba aktualnie przebywa. Mimo że Komisja zazwyczaj sugeruje nowe rozwiązania poprzez niewiążące komunikaty, to tutaj akurat komisarze chcą zadziałać w sposób bardzo konkretny – poprzez rozporządzenie, a więc akt zobowiązujący wszystkie państwa członkowskie i niewymagający przeniesienia do prawa krajowego.

„Brak  możliwości  transgranicznego  przenoszenia usług online  w zakresie treści lub związane z nią problemy są skutkiem praktyk licencyjnych podmiotów  prawa  autorskiego  lub  praw  pokrewnych  bądź  praktyk  handlowych  dostawców usług” – czytamy w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia. Komisja Europejska przytacza w projekcie badania Eurobarometru dotyczące transgranicznej dostępności usług online. Z ankiety tej wynika między innymi, że 56 proc. badanych obywateli UE, którzy próbowali uzyskać dostęp do przeznaczonych do internetowej sprzedaży w innych krajach UE filmów, muzyki czy książek online, napotkało problemy z tym dostępem.

Iris Hohmann i Matthias Kullas z CEP wskazują jednak na koszty, jakie wiązałyby się z wprowadzeniem proponowanych przez Komisję Europejską rozwiązań.

Warto zacząć od wyjaśnienia, na czym dokładnie polegają zmiany, które chce wcielić w życie Bruksela. Kluczowe w projekcie rozporządzenia jest nałożenie na dostawcę internetowych usług obowiązku zapewnienia dostępu do nich subskrybentowi, który czasowo przebywa w innym państwie członkowskim. Aby konsument mógł korzystać z tego udogodnienia, Komisja Europejska zamierza wprowadzić do europejskiego prawa pojęcie „fikcji terytorialnej”, które sprawi, że muzyka czy filmy udostępnione w innym kraju UE będą traktowane jako udostępnione na terenie państwa stałego pobytu subskrybenta. „To pozwoli dostawcy zagwarantować klientom transgraniczny dostęp do danych bez konieczności uzyskiwania licencji dla innego państwa członkowskiego” – tłumaczą zamysł Komisji eksperci CEP. Przy czym rozporządzenie ma wprowadzić zakaz zawierania ograniczeń w transgranicznym dostępie do multimediów online w umowach między dostawcami a subskrybentami.

Dostawca nie będzie musiał zapewniać subskrybentowi przebywającemu za granicą multimediów w takiej samej jakości, w jakiej odbywałoby się to w kraju. Firma dostarczająca treści online będzie za to miała prawo do ustalenia państwa członkowskiego, w którym aktualnie przebywa subskrybent. Zdaniem Komisji Europejskiej weryfikacja ta ma „polegać na takich informacjach jak wnoszenie opłaty licencyjnej za  inne  usługi  świadczone  w  państwie  członkowskim  zamieszkania, istnienie umowy na połączenia internetowe lub telefoniczne, adres IP lub inne metody uwierzytelniania,  o  ile  stanowią  one  dla  dostawcy  rozsądne  przesłanki  do  ustalenia państwa członkowskiego zamieszkania abonentów. (…) Należy  jednak zapewnić,  by  wymagane  środki  były  rozsądne  i  nie  wykraczały  poza  to,  co  jest konieczne  do  osiągnięcia  zamierzonych  celów.  Konieczne  środki  techniczne  i organizacyjne  mogą  na  przykład  polegać  na  wyrywkowym  sprawdzaniu  adresu  IP. (…) Nie  należy  do  tych  celów  gromadzić  ani  przetwarzać  dokładnych  danych  na  temat lokalizacji”.

Eksperci CEP zgadzają się, że Unia Europejska ma prawo do zajmowania się transgranicznym dostępem do usług online, gdyż bez wątpienia mieści się to w kompetencjach UE – sprawa ma bowiem niewątpliwie wymiar ponadnarodowy. Alarmują jednak, że projekt Komisji Europejskiej ingeruje w wolność prowadzenia działalności gospodarczej i wolność zawierania umów. Zarejestrowane w konkretnym państwie członkowskim przedsiębiorstwa udostępniające muzykę czy filmy online będą przecież zobligowane do udostępniania tych treści za granicą, a w umowach z konsumentami nie będą mogły zawrzeć ograniczenia transgranicznego udostępniania usług. CEP zwraca uwagę, że w wyniku wprowadzenia obowiązku transgranicznego udostępniania multimediów online konsumenci będą mieli ograniczony wybór, ponieważ nie będą mogli wykupić subskrypcji, która funkcjonowałaby jedynie na terenie ich kraju, a zatem – jak można się domyślać – byłaby tańsza. Ponadto według ekspertów CEP zobowiązanie firm do udostępniania treści we wszystkich krajach UE może zwiększyć koszt korzystania z platform multimedialnych ze względu na m.in. koszty weryfikacji kraju, w którym aktualnie przebywa część subskrybentów. Z drugiej strony, według ekspertów Centrum für Europäische Politik pomysł wprowadzenia pojęcia tzw. fikcji terytorialnej pozwoli uniknąć nadmiernej biurokracji związanej z obowiązkiem transgranicznego udostępniania treści online, np. konieczności uzyskiwania osobnej dla każdego państwa członkowskiego licencji na udostępnianie utworów muzycznych czy filmów. Zaletą planu Komisji Europejskiej jest także brak zobowiązania dostawców bezpłatnych subskrypcji multimedialnych do transgranicznego ich rozpowszechniania – w przeciwnym razie znacznie zwiększyłoby to koszty prowadzenia takich darmowych dla konsumentów przedsięwzięć.

Komentarz Anny Czepiel, analityka FOR:

Projekt Komisji Europejskiej uświadamia, jak trudne jest budowanie wspólnego rynku cyfrowego przy jak najmniejszej ingerencji w wolność gospodarczą. Cel Komisji jest szczytny – Bruksela chce zapobiec dyskryminacji konsumentów, którzy w swoim kraju mają dostęp do subskrypcji z muzyką czy filmami, a kiedy jadą do innego państwa UE, dostęp ten tracą. Wprowadzenie w życie projektu Komisji na pewno zwiększy wygodę osób podróżujących po Unii Europejskiej. Z drugiej strony, należy mieć na uwadze, że zawarte w projekcie ograniczenie wolności wyboru zarówno konsumentów, jak i dostawców może nieść negatywne konsekwencje w postaci wzrostu kosztów ponoszonych przez jednych i drugich. Warto także zauważyć, że projekt unijnego rozporządzenia, przyznając dostawcom prawo do ustalania kraju pobytu konsumenta, nie wprowadza hamulców przed nadmiernym, łamiącym prywatność korzystaniem z tego prawa – szczególnie jeżeli konsument w celu udowodnienia swojego przebywania w danym państwie miałby ujawniać dostawcy treści multimedialnych swoje rachunki telefoniczne, jak to sugeruje Komisja.

Niezmiernie istotna jest jeszcze inna kwestia. Proponowany przez Komisję obowiązek udostępniania treści online za granicą ma w założeniu dotyczyć osób tymczasowo przebywających w państwach UE innych niż swój kraj stałego pobytu. Przykładowo, chodzi o osobę, która będąc na stałe mieszkańcem Polski, wykupiła dostęp do muzyki w Polsce, a chce jej posłuchać także np. we Francji czy w Niemczech. Tymczasem dużo istotniejszym problemem od konieczności zapewnienia takiej wygody podróżnikom jest kwestia zajęcia się kwestią ograniczonego dostępu np. z Polski czy innych państw Unii do muzyki, filmów, książek czy artykułów naukowych online, które są dostępne na stronach prowadzonych w innych krajach UE. Cytowane przez Komisję Europejską badania Eurobarometru pokazują, że najczęstszą przyczyną poszukiwania przez europejskich konsumentów transgranicznego dostępu do komercyjnych treści online jest właśnie fakt, że w zagranicznych serwisach można znaleźć treści niedostępne w rodzimym kraju danego konsumenta, a nie to, że ktoś chce korzystać z subskrybowanych przez siebie multimediów podczas wyjazdu za granicę. Rozwiązanie problemu niedostępnych treści oczywiście również niosłoby ze sobą ryzyko zwiększonych kosztów finansowych i obciążeń administracyjnych, dlatego ewentualne nowe przepisy musiałyby być wprowadzane w bardzo przemyślany sposób, po rzetelnych konsultacjach społecznych. Zajęcie się tą sprawą wydaje się jednak bardziej priorytetowe niż to, co obecnie proponuje Komisja Europejska.