Forum Obywatelskiego Rozwoju

2023-01-26

Według zdobywającej coraz większą popularność narracji mieszkania kupowane w celach inwestycyjnych są niemal synonimem pustostanów, czyli lokali niezamieszkanych. Złoczyńcami są w niej inwestorzy, zarówno instytucjonalni (fundusze mieszkaniowe), jak i indywidualni (osoby zamożne). Mają oni rzekomo skupować mieszkania z rynku po to, by w oczekiwaniu na dalszy wzrost cen nieruchomości „spekulacyjnie” powstrzymywać się od wprowadzania ich do obrotu, czym pogłębiają deficyt mieszkaniowy. Szczególnie głośno o pustostanach zrobiło się po publikacji wyników ostatniego spisu powszechnego. Wynika z nich, że według stanu na 31 marca 2021 roku w Polsce niezamieszkanych było aż 11,7 procent mieszkań, a w Warszawie odsetek pustostanów sięgnął 20 procent – pisze Marcin Zieliński, członek zarządu i główny ekonomista FOR w swoim najnowszym komunikacie.

Skoro więc problem – jak się wydaje – został zidentyfikowany, to rząd zapowiedział wiosną wprowadzenie jednego z najczęściej wykorzystywanych przez siebie rozwiązań, czyli nowego podatku, który tym razem ma objąć pustostany. Poznajemy obecnie szczegóły nowej daniny i, jak się okazuje, podatek od pustostanów ma być w rzeczywistości dodatkowym obciążeniem nałożonym na osoby i firmy, które kupują więcej mieszkań.

Wyniki ostatniego spisu powszechnego nie dają klarownej odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy w Polsce faktycznie występuje problem pustostanów, czy też było to zjawisko przejściowe, wynikające z czynników sezonowych, pandemii i faktu, że badanie przeprowadzano w czasie boomu budowlanego? Nie wyjaśniają też, kto w największym stopniu za pustostany odpowiada: sektor prywatny czy państwowy?

Polska już obecnie najsilniej spośród krajów regionu (czyli państw dawnego bloku wschodniego, które weszły do Unii Europejskiej) opodatkowuje własność. Rzucane ad hoc pomysły opodatkowania inwestorów nabywających mieszkania – nawet jeśli nie odpowiadają oni za problem pustostanów, o którym nie wiemy, na ile jest poważny – wprowadza kolejny legislacyjny czynnik niepewności, zniechęcając do prowadzenia działalności w Polsce.

Rzecz jasna w samym pomyśle opodatkowania inwestorów chodzi nie o to, by zwiększyć dostępność mieszkań dla Polaków, lecz o to, by zdobyć więcej głosów w nadchodzących wyborach, przyciągając do siebie część lewicowego elektoratu, który wyznaje ten sam mit „złych inwestorów”, rezygnujących z zarobku i tym samym złośliwie pogłębiających deficyt mieszkaniowy, a przy okazji też nieco podreperować państwowy budżet. Kłamstwo okraszone przypominającą czasy PRL-u, a zarazem niezwykle szkodliwą retoryką walki z nikczemnymi „spekulantami”, którzy mieliby być winni faktycznych bądź wyobrażonych nieszczęść dotykających kraj, nie przestaje być kłamstwem.

Powyższa treść ma charakter skróconego komunikatu. Pełna treść publikacji znajduje się w pliku do pobrania poniżej.


Kontakt do autora:

Marcin Zieliński, członek zarządu i główny ekonomista FOR
[email protected]