Forum Obywatelskiego Rozwoju

Rozmowa z Bartoszem Czupajło, członkiem Forum Obywatelskiego Rozwoju.

– Prezydent podpisał nowelizację ustawy o zgromadzeniach, która znacznie zaostrza dotychczasowe przepisy. Nowela łamie konstytucyjne prawo do zgromadzeń?
– Nawet w kilku punktach. Pozornie wydaje się, że przepisy te służą bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu. Ale to pozory. Po pierwsze – zmianę tak ważnej ustawy podjęto na podstawie tylko jednego wydarzenia, jakim były ubiegłoroczne obchody 11 Listopada w Warszawie. Nie można za sprawą jednej ulicznej awantury ograniczać konstytucyjnych praw! Po drugie – nowelizacja de facto zakazuje tzw. kontrmanifestacji w jednym miejscu…


– Ale to wydaje się logiczne: po co dawać zgodę antagonistom na demonstrację, skoro dojdzie do burd?
– Decyzję o rozwiązaniu manifestacji można podjąć w każdym momencie, bez względu na to, czy demonstrują także antagonistyczne ugrupowania. Poza tym, jakim cudem urzędnik jest w stanie przewidzieć kilka dni przed zgromadzeniem, czy będą burdy? Obowiązkiem policji i służb porządkowych jest niedopuszczenie do konfliktów np. oddzielając demonstrantów. 11 listopada ub. roku doszło do zajść, bo zawiodła policja i inne służby zabezpieczające manifestację.


Organizacje pozarządowe protestują również przeciw terminom zgłoszenia zgromadzenia. O co chodzi?
– Ustawodawca skrócił termin ostatecznego zawiadomienia o manifestacji z 6 do 3 dni. I znów pozornie wydaje się to korzystne. A co w takim razie z tzw. zgromadzeniami spontanicznymi? Od lat postuluje się, by problem rozwiązać. Nie jest to zbyt fortunny przykład, ale trudno wyobrazić sobie, by Polacy po katastrofie  smoleńskiej czekali trzy dni na zgodę władz na zgromadzenie. Byłby to nonsens – skrócenie terminu nie rozwiązuje problemu manifestacji po nagłych, nieprzewidzianych zdarzeniach.


– Nad organizatorami zgromadzeń wiszą też groźby wielotysięcznych kar za dopuszczenie do zajść…
– To kolejny nonsens – jak udowodnić przewodniczącemu 30-tysięcznego zgromadzenia, że dopuścił do zamieszek? A za to grozi 7 lub 10 tys. zł kary! Ma to sens, jeśli demonstracja jest najwyżej kilkudziesięcioosobowa. Spychanie odpowiedzialności na jednego przewodniczącego zgromadzenia jest absurdalne. Proszę zwrócić uwagę, że ta nowelizacja będzie zniechęcać do organizowania demonstracji. Obywatele będą się dziesięć razy zastanawiać, czy organizować marsz w jakimś najbardziej szczytnym celu. To dławienie w zarodku obywatelskiej aktywności. Jestem niemal pewien, że Trybunał Konstytucyjny uzna, iż prezydencka nowelizacja jest niezgodna z prawem.

Rozmawiał Jacek Deptuła