Forum Obywatelskiego Rozwoju

Fragment wywiadu z programu „Polityka przy kawie”

[…]

[R] Widzowie Jedynki pewnie pamiętają, jak ciepło i serdecznie zwracał się, w słynnej debacie o OFE, minister Rostowski do Pana „Drogi Leszku”, a Pan ciągle jest dla ministra niesympatyczny.

[LB] Ależ nie, mojej wypowiedzi w żadnej mierze nie można sprowadzać do jakiejś kłótni personalnej, bo jak wiadomo, staram się skupiać na problemach, które są istotne dla całego polskiego społeczeństwa, np. na tym, że my ciągle mamy sporo do zrobienia, co do uzdrawiania finansów naszego państwa i to się liczy dla każdego człowieka. Dla przykładu, to są dane z ostatniego „The Economist”, my płacimy 5,5% za zaciągane nowe długi, sprzedając dziesięcioletnie obligacje, a Czesi płacą 3,28. Ta różnica ponad dwóch punktów procentowych to są dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych.


[R] Nawiązałem do tego wątku, bo Jacek Rostowski wydał komunikat – ponieważ Pan te informacje przekazywał w programie Tomasza Lisa – i twierdzi, że są to informacje nieprawdziwe i oczekuje sprostowania z pańskiej strony. Jak pisze w tym komunikacie „od 7 lipca 2011 spadła rentowność dosłownie wszystkich polskich obligacji. W przypadku nominowanych w euro obligacji dziesięcioletnich, spadek w obydwu okresach był większy niż w Czechach.”

[LB] Obawiam się, że biuro prasowe ministra Rostowskiego źle mu służy, dlatego, że moja rozmowa z Tomaszem Lisem miała miejsce 21 maja i dotyczyła tego, co się dzieje po wyborach w Grecji. To był jasny kontekst. W tym kontekście ja powołałem się na dane, które są prawdziwe i potwierdzone w komunikacie Ministerstwa Finansów- że rentowność polskich obligacji wzrosła, a czeskich spadla. Ja nie przeprowadzałem wieloletniej analizy tego, co się dzieje z rentownością obligacji, ale zapewniam państwa, że FOR to zrobi, nie po to, żeby krytykować Ministra Finansów i naprawdę nie powinien on tego brać tak osobiście. Chodzi o rzecz daleko ważniejszą – żeby mobilizować jak najwięcej ludzi w Polsce, w opinii publicznej do obywatelskiej pracy, tzn. do tego, żebyśmy płacili jak najmniej za zaciągane długi, dlatego, że one będą coraz mniejsze. To jest taka pomoc w postaci większej liczby sojuszników, jest potrzebna każdemu ministrowi finansów i każdemu rządowi, który nie chce udawać Św. Mikołaja, a dobrze służyć krajowi.


[R] To jest dobra deklaracja, chociaż w dzisiejszym wywiadzie prasowym dalej odczytuje się Pański krytycyzm wobec ministra Rostowskiego. Niedawno on powiedział w „Financial Times”, że „Europejski Bank Centralny powinien z góry ogłosić, że jeśli dojdzie do jakiejś sytuacji zagrożenia właśnie w kontekście Grecji chociażby, to on będzie w nieograniczonym zakresie skupował obligacje zagrożonych krajów”. Pan mówi, że to jest kolejna niepoważna propozycja.

[LB] Nie, tak nie powiedziałem. Powiedziałem coś innego. Natomiast proszę odróżniać krytykę osoby, czego nie robię, od krytyki niektórych rzeczy, które dana osoba robi. W tym przypadku chodzi o rzecz śmiertelnie poważną, mianowicie o to, co będzie robił Europejski Bank Centralny. Tutaj są tacy, którzy sądzą, że on powinien zacząć na masową skalę drukować pieniądze i kupować obligacje rządowe krajów w tarapatach i są tacy, do których ja należę, którzy uważają, że to byłby krok w kierunku głębokiego kryzysu w strefie euro, albowiem takie kraje, jak Niemcy, Holandia, Finlandia uznałyby to, i słusznie, za złamanie traktatów europejskich. Tu chodzi jeszcze o coś innego. Każdy, kto nie jest przedstawicielem rządu danego kraju ma swobodę wypowiedzi. Natomiast minister Rostowski reprezentuje polski rząd i tak jest odbierany i myślę, że powinien się liczyć z tym, że jego głośne wypowiedzi w „Financial Times” mogą być traktowane jako wypowiedzi oficjalne polskiego rządu, co kompletnie by Polsce nie służyło, bo po co antagonizować sobie takie kraje, na których poparciu, w staraniach np. o utrzymanie, jeśli nie powiększenie, funduszy strukturalnych w przyszłej perspektywie finansowej nam powinno zależeć.[…]

Obejrzyj cały wywiad