Forum Obywatelskiego Rozwoju

2010-12-16

Zapowiedź bardziej elastycznego podejścia Komisji Europejskiej w ocenie wielkości deficytu i długu sektora finansów publicznych nie oznacza zmian w sposobie księgowania naszych zobowiązań. Eurostat, czyli unijny urząd statystyczny, w dalszym ciągu będzie wliczał do naszego długu publicznego wszystkie obligacje skarbowe, niezależnie od tego czy zostały one wyemitowane po to, aby pokryć koszt refundacji składek do OFE czy też inne wydatki budżetowe (np. dotację do KRUS). Propozycja przewodniczącego KE polega na tym, że kraje, które utworzyły obowiązkowe fundusze kapitałowe mają być traktowane łagodniej w ocenie wypełniania przez nie kryteriów Paktu Stabilizacji i Wzrostu. Na razie jednak żadne konkretne decyzje jeszcze nie zapadły.
Refundacja transferów do OFE to nic innego jak spłata przez państwo zobowiązań emerytalnych wobec dzisiejszych emerytów. Ponieważ osoby, które dzisiaj pracują oszczędzają część pieniędzy w OFE, to ZUS ma mniej środków na wypłatę świadczeń dzisiejszym emerytom. W przyszłości wydatki publiczne związane z wypłatą emerytur będą niższe niż gdybyśmy całość emerytalnej części klina płacowego wpłacali wyłącznie do I filaru. Jeżeli jednak nie zaczniemy notować nadwyżki w finansach publicznych, w przyszłości wzrosną koszty wykupu obligacji, które rząd emituje dzisiaj, aby pokryć koszty refundacji składek do OFE. Gdyby KE zgodziła się na pełne odliczenie tych kosztów, to byłby to jedynie zabieg księgowy. Tak długo jak refundacja transferów do OFE nie będzie pokrywana z nadwyżki w sektorze finansów publicznych (np. z prywatyzacji), będzie ona powiększać nasze potrzeby pożyczkowe. Podatnicy w Polsce nadal będą musieli płacić odsetki od całej kwoty długu, a w przyszłości w całości ją zwrócić.
Reakcja Brukseli rodzi refleksję: zamiast – w sposób jedynie księgowy – pomniejszać Polsce część długu publicznego, słuszniejsze byłoby rozpoczęcie ujawniania przez wszystkie kraje UE zobowiązań wobec przyszłych emerytów. Polska ujawniła już znacznie więcej tych zobowiązań niż pozostałe kraje UE. Na takie rozwiązanie o wiele trudniej byłoby jednak uzyskać zgodę państw członkowskich.