Forum Obywatelskiego Rozwoju

Wywiad został opublikowany 19 sierpnia 2009 roku w Dzienniku Finansowym The Wall Street Journal Polska.

Dariusz Styczek: Doradcą przy prywatyzacji LOT-u będzie prawdopodobnie bank Morgan Stanley. Jakie są kryteria wyboru doradcy przy tak ważnych prywatyzacjach?
WIKTOR WOJCIECHOWSKI: Mam nadzieję, że merytoryczne. Cena też jest istotna, ale nie powinna być priorytetowa. Sprawny wybór doradców prywatyzacyjnych i szybkie przygotowanie przez nich ofert dla potencjalnych inwestorów jest jednym z kluczowych warunków powodzenia planu prywatyzacji obecnego rządu. Współpraca z doradcami, którzy zaoferowali niską cenę, ale którym brak odpowiedniego doświadczenia, jest zbyt ryzykowna.

Czy znany brend firmy doradczej pomaga w prywatyzacji?
Prywatyzacja dużych spółek Skarbu Państwa musi być przygotowywana przez profesjonalnych doradców, bo ministerstwo nie posiada do tego odpowiednich kadr. Współpraca z renomowanymi bankami inwestycyjnymi zazwyczaj gwarantuje nie tylko dobry produkt, lecz także pomoc w negocjacjach z kupującymi. Duzi inwestorzy także korzystają z usług banków inwestycyjnych. Negocjacje prowadzone między takim in-stytucjami przebiegają sprawniej niż wtedy, gdy jedna ze stron nie posiada kompetencji.

Jak duża jest teraz konkurencja między dużymi firmami doradczymi, czy kryzys sprawił, że obniżyły one swoje cenniki?
Trudno przewiedzieć, w jakim stopniu kryzys i związany z tym spadek inwestycji zachęci renomowane firmy doradcze do obniżenia cen usług. W najbliższych 18 miesiącach Ministerstwo Skarbu będzie musiało przeprowadzić prywatyzację kilkuset spółek, w tym kilkudziesięciu dużych podmiotów. Nie da się tego zrealizować bez jednoczesnej współpracy z doradcami. Korzyści z prywatyzacji dla polskiej gospodarki i stanu finansów publicznych są niewspółmiernie większe od cen ich usług.

Jak ważne dla kupującego jest to, kto przygotowywał spółkę do prywatyzacji?
Dobrze przygotowana oferta prywatyzacyjna może być istotnym argumentem w podjęciu decyzji przez potencjalnego inwestora. Ważna jest także gwarancja, że ewentualne późniejsze negocjacje będą prowadzone z profesjonalnym partnerem, jakim niewątpliwie są m.in. renomowane banki inwestycyjne. Zła oferta może z kolei przyczynić się do opóźnień w prywatyzacji. Niejasny lub niekompletny opis sytuacji finansowej spółki ogranicza liczbę potencjalnych inwestorów lub zmusza ich do dokonania szczegółowych analiz we własnym zakresie. To wszystko wydłuża cały proces.

Czy duże banki, np. Goldman Sachs czy JP Morgan, nie zniechęciła do doradzania na naszym rynku nagonka na nie w związku ze spekulacjami kursem złotego? Albo np. nagła rezygnacja z usług JP Morgan przy ofercie PKO BP?
Po pierwsze handel walutami nie jest przestępstwem, to jeden z podstawowych obszarów działalności banków inwestycyjnych. Nagonkę na banki sprzed paru miesięcy traktuję jako wydarzenie medialne. Po drugie ambitny plan prywatyzacji obecnego rządu wymaga dobrej współpracy z tymi bankami. W przeciwnym razie plan nie zostanie zrealizowany, co najprawdopodobniej skutkowałoby szybkim odwołaniem ministra. Ponadto nie wyobrażam sobie, by prywatna firma, która może zdobyć kontrakt i zwiększyć zyski, obrażała się na zleceniodawcę i rezygnowała z podpisania kontraktu. Takie działania są nieracjonalne. Mogą występować czasem w firmach należących do Skarbu Państwa, które podlegają wpływowi polityków i realizują często inne cele niż osiąganie zysku. To tylko dodatkowy argument, aby w Polsce jak najszybciej dokończyć prywatyzację.