Forum Obywatelskiego Rozwoju

Tekst został opublikowany 20 listopada 2008 roku.

Każde ustępstwo w sprawie emerytur pomostowych zwiększa wydatki publiczne i przekreśla szanse na trwale obniżenie podatków.

Ograniczenie prawa do wcześniejszych emerytur jest testem determinacji rządu we wprowadzaniu niepopularnych, ale koniecznych reform. Dotychczasowy upór gabinetu Donalda Tuska w negocjacjach ze związkami zawodowymi dawał nadzieję, że wreszcie skończymy z rozdętymi przywilejami emerytalnymi. W ubiegłym roku każda osoba pracująca poza rolnictwem płaciła za nie aż 175 zł miesięcznie. Niestety pomimo braku argumentów medycznych w tym tygodniu minister pracy Jolanta Fedak obiecała wszystkim nauczycielom zachowanie prawa do wcześniejszych emerytur. Dzięki zapowiedzianej nowelizacji Karty nauczyciela do 2014 r. minimalny wiek uprawniający ich do odejścia z rynku pracy ma wynosić 55 lat, a w kolejnych latach (do 2032 r.) ma być stopniowo podnoszony z standardowego wieku emerytalnego obowiązujących pozostałych pracowników.

Szykuje się nam zatem kolejny wyłom w reformie emerytalnej. Przypominamy, w lipcu 2005 r., wy-machując kilofami i rzucając kamieniami, górnicy wywalczyli dla siebie bezterminowe prawo do wcześniejszych emerytur. Ministerstwo Pracy szacowało wówczas, że ustępstwo wobec górników będzie kosztowało wszystkich podatników 70 mld zł. Potem strach kolejnych rządów przed utratą poparcia spowodował, że wejście w życie emerytur pomostowych opóźniono o 2 lata. Ten brak odwagi będzie kosz-tował polskich podatników ponad 16 mld zł. Teraz przyszedł czas na nauczycieli, z których tylko nieco ponad 5 proc. pracuje do osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego. Wcześniejsze emerytury dla nauczycieli, którzy tylko w ubiegłym roku odeszli z rynku pracy, będą kosztować podatników prawie 3,5 mld zł. Tyle łącznie wypłaci im ZUS, zanim osiągną ustawowy wiek emerytalny. Za tę kwotę można byłoby przykładowo wybudować w Polsce aż 100 km autostrad.

Od rządu wielokrotnie słyszeliśmy, że jedynym argumentem za przyznaniem prawa do emerytur pomostowych mają być kryteria medyczne, a nie polityczne. Opracowanie listy prac w szczególnych warunkach i o szczególnym charakterze, które mają uprawniać do pomostówek, słusznie powierzono ekspertom medycyny pracy, a nie politykom. Jednak w trakcie negocjacji ze związkami lista tych prac się wydłużała. Eksperci medycyny pracy i rząd zaakceptowali wiele argumentów związkowców. W efekcie licz-ba osób uprawnionych do emerytur pomostowych podwoiła się ze 130 do 270 tys. Na tej liście nie ma nauczycieli. Z wyjątkiem tych, którzy pracują w domach poprawczych. Eksperci nie znaleźli bowiem argumentów medycznych, które dowodziłyby, że praca nauczyciela w zwykłej szkole jest pracą w szkodliwych warunkach lub o szczególnym charakterze. Dlatego ustępstwo wobec nauczycieli byłoby groźnym precedensem. Czy jutro nie dowiemy się, że rząd utrzymał przywileje dla kolejnej grupy zawodowej? Każdy wyłom w ustawie o emeryturach pomostowych zwiększa wydatki publiczne i przekreśla szanse na trwałą obniżkę podatków. Takie odstępstwa sprawiają, że nadzieja Polaków na cud gospodarczy pozostanie niestety tylko nadzieją.