Forum Obywatelskiego Rozwoju

Artykuł ukazał się 5 listopada 2008 r. w Dzienniku (The Wall Street Journal Polska)
Autorzy: Piotr Ciżkowicz, Andrzej Rzońca

Tempo rozwoju gospodarczego Polski spadnie, ale nie wiadomo jeszcze jak bardzo.

Od pierwszego kwartału 2007 roku do połowy obecnego dynamika PKB w Polsce obniżyła się o 1,5 pkt proc, a popytu krajowego aż o 3,1 pkt proc. Dalsze wyhamowanie wzrostu jest przesądzone. Pytanie tylko jak będzie ono ostre. Instytucje finansowe przerzucają się rozmiarami rewizji w dół prognoz na 2009 rok – 4,2 proc, 3,9 proc, 3,8 proc, 3,5 proc, 3,3 proc… To, co jeszcze miesiąc temu wydawało się niemożliwe, teraz sta-je się coraz bardziej realne. Wkrótce może się okazać, że 3-proc. wzrost będzie sukcesem.

1. Firmom trudno będzie sprzedawać swoje produkty zagranicą
Na zawirowaniach w światowej gospodarce z pewnością ucierpi polski eksport. Gospodarka strefy euro, do której trafia 51 proc. naszego eksportu, ma w przyszłym roku wzrosnąć o … 0,2 proc. Spadek zapotrzebowania na polskie towary wywoła falę restrukturyzacji w tej części przedsiębiorstw, które w ostatnich latach były najbardziej aktywne: najwięcej inwestowały i najszybciej zwiększały skalę działania. Możemy się więc spodziewać wyhamowania inwestycji, od którego zaczyna się każde spowolnienie, i pogorszenia sytuacji na rynku pracy, które z kolei uderzy w konsumpcję, mającą naj-większy udział w PKB.

2. Firmy przestaną inwestować
Spadek dynamiki inwestycji już trwa. Między I kwartałem 2007 a U kwartałem tego roku obniżyła się ona z 23,8 do 15,2 proc. Było to wynikiem zahamowania wzrostu inwestycji przez przedsiębiorstwa. Tempo wzrostu inwestycji po wyłączeniu inwestycji przedsiębiorstw zwiększyło się w tym okresie z 14,2 do 16,2 proc Do spadku dynamiki inwestycji przedsiębiorstw doprowadził z kolei sektor prywatny, znacznie szybciej dostosowujący się do zmian na rynku niż sektor publiczny. Dynamika inwestycji w firmach prywatnych spadła z 31,1 do 10,8 proc, podczas gdy w przedsiębior-stwach państwowych wzrosła z 34,4 do 34,9 proc.
Spośród branż, których wkład do dynamiki inwestycji przedsiębiorstw przekroczył 1 pkt proc w pierwszym półroczu, w nadchodzących kwartałach można oczekiwać szczególnie wyraźnego ha-mowania inwestycji w produkcji samochodów, w obsłudze nieruchomości i firm oraz w transporcie. W każdym z tych działów relacja wartości kosztorysowej inwestycji rozpoczętych w I półroczu br. do wartości inwestycji zrealizowanych w tym okresie była o 30 – 60 proc. niższa od średniej dla całego sektora przedsiębiorstw. Podtrzymanie wysokiej dynamiki inwestycji wydaje się natomiast możliwe w świetle podobnej analizy, w produkcji koksu i rafinacji ropy naftowej oraz w energetyce.
Uchylenie przez Trybunał Konstytucyjny ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych zwiększa szanse na wysoką dynamikę inwestycji także w handlu, choć dane z różnych źródeł (NBP, GUS, PAIiIZ) w tym przypadku prowadzą do różnych wniosków. Ale mimo że w każdym z tych trzech rodzajów działalności gospodarczej tempo wzrostu inwestycji w I półroczu br. grubo przekraczało 30 proc, to ich wkład do dynamiki łącznych inwestycji w gospodarce wyniósł tylko 3,1 pkt proc.

3. Zmniejszy się napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych
Skłonność firm do inwestowania, która mogłaby być podtrzymana przez nadal wysoki stopień wykorzystania mocy wytwórczych, zostanie podcięta przez głęboką niepewność wywołaną zawirowa-niami na światowych rynkach finansowych. Na pewno negatywnie odbije się ona na wielkości bezpo-średnich inwestycji zagranicznych. Doświadczenie pokazuje, że ich napływ mocno reaguje na koniunkturę w gospodarce światowej. Jej pogorszenie zmusza korporacje międzynarodowe do poszukiwania sposobów na redukcję kosztów, co teoretycznie mogłoby zwiększać ich zaangażowanie w Polsce, ale zazwyczaj dokonują one takiej redukcji bez rozbudowywania zdolności wytwórczych, a to z kolei ten wzrost zaangażowania wyklucza.

4. Ciężko będzie firmom o kredyt na rozwój
Nawet gdyby zawirowania na rynkach światowych nie zmniejszyły skłonności firm do inwestowania, to radykalnie zawężą się ich możliwości finansowania inwestycji. Zyski firm w drugim kwartale br. wzrosły nominalnie o zaledwie 0,6 proc. w skali roku. Odpisy amortyzacyjne, z których firmy również mogłyby finansować kolejne inwestycje, rosły niewiele szybciej.
W efekcie coraz więcej firm potrzebuje kredytu na sfinansowanie inwestycji (między II a III kwartałem odsetek takich firm zwiększył się 7 pkt proc.). Ale dynamika kredytu inwestycyjnego od października ub. roku systematycznie się obniża. Mniejsze zyski oznaczają mniejszą wiarygodność firm jako kredytobiorców i to w syt uacji, w której banki – w reakcji na zawirowania na światowych rynkach finansowych – zaostrzają warunki przyznawania kredytów. Same też mają dużo mniejsze możliwości rozwoju akcji kredytowej: dotychczas jej wzrost był finansowany ze środków pożycza-nych z banków zagranicznych oraz depozytów gospodarstw domowych, wzrastających w dużym stop-niu dzięki odpływowi pieniędzy z giełdy. I jedno, i drugie z tych źródeł teraz wysycha.

5. Stanie budownictwo mieszkaniowe
W nadchodzących kwartałach obniży się również dynamika inwestycji mieszkaniowych. Za-powiedzią tego może być liczba wydawanych pozwoleń na budowę, których wzrost zatrzymał się w miejscu. Optymizmem nie nastraja również poziom cen mieszkań. Nadal sięgają one 600 – 1000 proc. przeciętnego rocznego wynagrodzenia, co oznacza, że są półtora – dwuipółkrotnie wyższe od długo-okresowej równowagi w krajach o dojrzałym rynku mieszkaniowym. Spadek ich cen może zostać przyspieszony przez zaostrzenie warunków kredytowych. Skoro niewiele osób będzie miało wystar-czające środki do zakupu mieszkania, to mało kto będzie chciał inwestować w ich budowę.

6. Inwestycje publiczne za bardzo zależą od środków z UE
Znacząco mogą natomiast wzrosnąć inwestycje finansowane przez sektor finansów publicz-nych. Wydatki kapitałowe tego sektora w 2009 roku miałyby się zwiększyć nominalnie o 35 proc. Ta-ki ich wzrost zapewniłby dynamikę łącznych inwestycji w gospodarce na poziomie 6 proc, nawet gdyby inwestycje finansowane z innych źródeł w ogóle się nie zmieniły. Ale miałby on być napędzany przez inwestycje finansowane nie tyle z budżetu państwa, ile ze środków samorządów i Unii Europejskiej (wkład wydatków majątkowych budżetu państwa do wzrostu łącznych inwestycji w całej gospodarce wyniesie jedynie 0,3 pkt proc). Liczenie na radykalną poprawę wykorzystania środków unijnych i wzrost aktywności inwestycyjnej samorządów może okazać się zawodne. Tym bardziej że samorządy, które najwięcej inwestują, w 2009 roku zostaną dotknięte przez wprowadzenie dwóch stawek PIT w miejsce obecnych trzech i spadek dochodów z CIT, jeśli spadną zyski przedsiębiorstw.

7. Firmy niechętnie będą inwestowały w zapasy
Mimo wolniejszego niż przed rokiem wzrostu wartości zapasów, ich relacja do przychodów przedsiębiorstw na koniec II kwartału br. była wyższa niż rok wcześniej. Wyraźnie zmniejszył się odsetek firm ze zbyt niskimi zapasami. Ten wzrost relacji wartości zapasów do przychodów przedsiębiorstw był w dużo większym stopniu spowodowany wzrostem zapasów
wyrobów gotowych i towarów niż wzrostem wyceny zapasów surowców wykorzystywanych do produkcji.

8. Będą zwolnienia, wolniej będzie rosła konsumpcja
Jeśli firmy przestaną inwestować, przestaną również zatrudniać nowych pracowników. Przy braku znaczących inwestycji w powiększanie zdolności wytwórczych redukcja zatrudnienia będzie głównym sposobem na przyspieszenie wzrostu wydajności pracy, czyli produkcji na zatrudnionego, która od II kwartału 2005 roku rośnie wolniej od wynagrodzeń. Wyhamowanie poprawy na rynku pracy już obserwujemy. W pierwszym półroczu 2008 r. powstało o 24,9 proc. mniej miejsc pracy niż rok wcześniej. Zmniejszyła się również – o 20,6 proc – liczba wakatów.
W lipcu w 84, a w sierpniu w 107 powiatach doszło do wzrostu stopy bezrobocia (rok wcze-śniej wzrosła ona, odpowiednio, w 49 i 45 powiatach). Sierpień był pierwszym miesiącem od kilku lat, w którym, po usunięciu wahań sezonowych, zmniejszyło się zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w porównaniu do poprzedniego miesiąca. W przemyśle zatrudnienie spada od 3 miesięcy. Od czterech miesięcy nie rośnie zatrudnienie w transporcie. Skala i szybkość wzrostu liczby bezrobotnych będą za-leżały od tego, jak zachowają się płace. Dane za lipiec i sierpień wskazują, że szczyt presji na ich wzrost mamy już prawdopodobnie za sobą. Nadal jednak rosną one szybko, co zwiększa ryzyko zwol-nień. Zwolnienia będą oznaczały zaś zwiększenie odsetka gospodarstw domowych o niskich dochodach do dyspozycji i – w efekcie – możliwościach konsumpcyjnych.

9. Wzrośnie niepewność, spadnie skłonność do wydatków
Jest mało prawdopodobne, aby szybki wzrost konsumpcji został podtrzymany przez ograniczenie oszczędności. Przed zwiększaniem wydatków kosztem oszczędności, w tym przed finansowaniem ich kredytem, będzie powstrzymywał gospodarstwa domowe wzrost niepewności – głębszy niż w przeszłości, bo zwiększany przez to, co dzieje się na światowych rynkach finansowych i w światowej gospodarce. Co więcej, na skutek pogorszenia sytuacji na rynku pracy zmniejszy się liczba gospodarstw domowych spełniających coraz bardziej zaostrzane warunki otrzymania kredytu.
Poza tym oszczędności gospodarstw domowych zostały nadszarpnięte przez spadek kursów akcji. Od października ub. roku do lipca br. (a więc przed ostatnią falą wyprzedaży) wartość aktywów finansowych w posiadaniu gospodarstw domowych obniżyła się o ponad 30 mld zł. Taka suma pozwo-liłaby na sfinansowanie 4,3 proc. ich rocznej konsumpcji. Część gospodarstw domowych może się zdecydować na odbudowę swoich oszczędności kosztem bieżących wydatków. Dotychczas wydatki te nie wykazywały co prawda istotnych związków z wielkością (wahaniami) majątku. Ale to się może zmienić pod wpływem wzrostu znaczenia przezorności jako motywu działań gospodarstw domowych.

10. Obniżka podatków będzie zbyt mała
Spowolnieniu dynamiki konsumpcji w 2009 roku nie zapobiegnie raczej wprowadzenie dwóch stawek PIT w miejsce dotychczasowych trzech. W wyniku tej zmiany w kieszeniach podatników ma pozostać 8 mld zł. Jest to równowartość niewiele ponad jednego procenta konsumpcji gospo- darstw domowych i mniej niż połowa kwoty, jaką podatnicy zyskali w tym roku na skutek zmian podatkowych obowiązujących od połowy 2007 i początku obecnego roku. Poza tym przyszłoroczne zmiany podatkowe przyniosą korzyści głównie osobom o wysokiej skłonności do oszczędzania. Spowolnieniu dynamiki konsumpcji nie zapobiegnie również waloryzacja rent i emerytur, bo ich real-ny wzrost nie będzie dużo większy niż w mijającym roku.

11. Brakuje lokomotywy wzrostu
W tym roku obserwujemy dalsze hamowanie produkcji przemysłowej. Od czasu spowolnienia z lat 2001 – 2002 rosła ona, za wyjątkiem 2005 roku, znacznie szybciej niż cała gospodarka, bo w górę ciągnął ją eksport (nie inaczej było w 2008 r.). Ale to się skończy wraz z pogorszeniem sytuacji go-spodarczej u naszych głównych partnerów handlowych. Spadek wkładu produkcji przemysłowej do dynamiki PKB do poziomu bliskiego zeru oznaczałby obniżenie rocznej dynamiki PKB w porównaniu do I półrocza br. o około 1,5 pkt proc. Hamuje również produkcja budowlano- montażowa. Jedynym jej rodzajem, którego dynamika wyraźnie przyspieszyła w br., było wykonywanie robót wykończeniowych. Zważywszy na perspektywy dla inwestycji, prawdziwe hamowanie jeszcze przed nami.
Nie najlepiej rysują się również perspektywy przed sektorem usług rynkowych, który ma naj-większy udział w tworzeniu PKB. Gdyby kwartalna dynamika przychodów tego sektora, po usunięciu wahań sezonowych, była w kolejnych kwartałach taka sama jak w H kwartale br., wtedy w przyszłym roku jej dynamika roczna wyniosłaby 3,7 proc, a jej wkład do tempa wzrostu PKB obniżyłby się o 1 pkt proc. w porównaniu do pierwszego półrocza br. Ryzyko takiego spowolnienia potwierdzają za-równo badania koniunktury, jak i kształtowanie się zatrudnienia w sekcjach usługowych. Choć wskaźniki koniunktury w tych sekcjach utrzymują się na wysokim poziomie, to daleko im do obserwowanych niedawno wartości. Wzrost zatrudnienia w skali roku przekracza – za wyjątkiem transportu – 7proc, ale dynamika kwartalna sugeruje zmniejszenie skali tego wzrostu w przyszłym roku do 2 proc. i mniej. Wyjątkiem jest tutaj branża: hotele i restauracje, ma ona jednak niewielki udział w zatrudnieniu. Wynika stąd, że tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto w przyszłym roku mogłoby spaść poniżej 4 proc, nawet gdyby firmy i gospodarstwa domowe nie zostały na dłużej odcięte od kredytu. To ?gdyby” może być optymistycznym założeniem.

Jak głębokie będzie spowolnienie?
Nie da się dzisiaj precyzyjnie określić skali spowolnienia wzrostu. Będzie ona zależeć głównie od tego, jak długo potrwa przywracanie zaufania między bankami, jak bardzo zawężą się ich możliwo-ści finansowania akcji kredytowej środkami z zagranicy, jak istotnie zaostrzą warunki udzielenia kre-dytów i na ile te zaostrzone warunki zawężą nie tylko zdolność, ale i skłonność przedsiębiorstw i go-spodarstw domowych do jego zaciągania. Dynamika kredytu powinna być najbaczniej obserwowaną kategorią w najbliższym czasie. Do innych kluczowych kategorii należą dynamika eksportu oraz za-trudnienia – w szczególności w sekcjach usługowych. Ewentualny spadek eksportu uruchomiłby falę restrukturyzacji w gospodarce, nawet jeśli firmy szybko odzyskałyby dostęp do kredytu. Z kolei ostre wyhamowanie dynamiki zatrudnienia w sekcjach usługowych byłoby sygnałem, że nie ma co liczyć na podtrzymanie solidnego tempa wzrostu gospodarki przez sektor usług rynkowych. Cud przydałby nam się teraz bardziej niż kiedykolwiek. Ale na razie zamiast cudu – mamy pecha.