"Skutecznie promujemy wolność"

EN

2007-12-20

Raport o głosowaniu Polaków za granicą

Raport o głosowaniu Polaków za granicą

Raport o głosowaniu Polaków za granicą.

Pytanie:

Czy można zwiększyć frekwencję wyborczą wśród Polaków głosujących za granicą?

Fakty:

Długie kolejki przed lokalami wyborczymi w Londynie czy w Chicago, które obserwowaliśmy w relacjach z wyborów 21 października 2007, mogłyby sugerować wysoką frekwencję wyborczą za granicą. Jednak frekwencja poza granicami kraju była rażąco niska: w Wielkiej Brytanii ok. 6 procent, w Irlandii 11 procent, a w Niemczech tylko ok. 3 procent (w oparciu o liczbę Polaków mieszkających w poszczególnych krajach według szacunkowego raportu GUS). Natomiast w kraju frekwencja wyborcza wyniosła 53,88 proc.
Polacy, który mimo wszystko udali się do lokali wyborczych za granicą, byli skazani na głosowanie w warunkach naruszających ich podstawowe prawa. W jednej z komisji wyborczych w Londynie oddano w październikowych wyborach prawie 5,4 tys. głosów. Nie był to jednak rekord liczby wyborców, bo w Stanach Zjednoczonych jedna z komisji obwodowych w Chicago wydała prawie 5,8 tys. kart do głosowania. Dla porównania, w najbardziej obleganej komisji wyborczej w kraju, w Warszawie oddano niewiele ponad 2 tys. głosów.

Konsekwencje:

Aby w przyszłości uniknąć kolejek przed komisjami wyborczymi i zachęcić do głosowania większą liczbę obywateli polskich przebywających za granicą należy wprowadzić zmiany do ordynacji wyborczej:
- dopuścić głosowanie korespondencyjne i przez pełnomocnika,
- przedłużyć głosowania w wyborach za granicą do dwóch dni,
- zwiększyć i rozproszyć liczbę lokali wyborczych dla Polaków za granicą,
- utworzyć portal internetowy, na którym Polacy mogliby zgłaszać chęć wzięcia udziału w wyborach.
Ponadto, wartościowym pomysłem jest utworzenie okręgu wyborczego Zagranica. Aktualnie obywatele polscy przebywający za granicą mogą głosować jedynie na kandydatów z okręgu warszawskiego, a ich głosy dodaje się do sumy głosów zebranych od stołecznych wyborców. Oznacza to osłabienie siły głosów płynących z zagranicy, ponieważ ich liczba nie wpływa na zwiększenie liczby mandatów przewidzianych do podziału w okręgu warszawskim (zarówno w wyborach w 2005 r., jak i w 2007 r. w okręgu warszawskim było 19 mandatów).

Wnioski:

Zwiększenie poziomu uczestnictwa Polaków przebywających za granicą w wyborach powinno być jednym z głównych wyzwań dla polskich władz. Już teraz należy podjąć prace nad zaproponowanymi w raporcie zmianami legislacyjnymi i organizacyjnymi, które pozwolą Polakom mieszkającym za granicą w pełni korzystać z przysługujących im praw wyborczych.

Komentarze:
A ja bym nie robil tradycyjnego glosowania za granica. Jak widac jest to znikomy procent spoleczenstwa a poza tym dlaczego ludzie ktorzy mozliwe ze na zawsze pozostana za granica maja decydowac o losach kraju? Jak ktos jest w Polsce zameldowany a tymczasowo pracuje za granica powinien miec mozliwosc glosowania przez internet. Taniej i wygodniej. Do najblizszego lokalu wyborczego podczas ostatnich wyborow mialem 600km wiec oczywista oczywistoscia bylo to ze nie zaglosuje.
Lutek, 2008-07-07 12:50:09, wysłano z adresu IP: 62.92.29.26
Wyślij

Wspierają nas